Życie gwiazd, sławne osoby, politycy, wielki świat, wielkie pieniądze. Gwiazdy, celebryci i celebrities. Plotki, zwyczaje, eleganckie obyczaje i egzotyczne podróże. Internetowy magazyn o wyższych sferach.
| < Lipiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            


Kategorie: Wszystkie | Galant | Nudnie.pl
RSS
wtorek, 29 kwietnia 2008
spis lektur

W gorącą dyskusję na temat lektur włączyło się Polskie Towarzystwo Kultury Codziennej. Rozmawiamy z panią Haliną Bąk-Dudek, odpowiedzialną z ramienia Towarzystwa za konsultacje listy.

- Dyskusja nad listą jest bez sensu. Istotą sprawy jest nie to, jaka lektura powinna być w całości, a jaka nie, tylko sprawa, czy spis lektur obowiązkowych powinien się składać z książek. Powiedzmy sobie szczerze: książek dziś nikt nie czyta. Rozmowa czy to mają być całe książki, czy fragmenty jest więc śmieszna. Dziś młodzież ogląda telewizję i to o niej dyskutuje.

- No to wiemy, ale przynajmniej w szkole mają kontakt z książką.

- Tak, ale książkę pamiętają tylko do najbliższej klasówki, potem o niej zapominają. Lista lektur dlatego jest jedna dla całej Polski, aby młodzież miała wpólnotę kulturową. Ona trwa przez dwie doby i znika. Tymczasem w dzisiejszym świecie, gdy w kablu mamy dwieście programów istnieje prawodpodobieństwo, że niektóre dzieci oglądają programy odmienne od reszty i nie mają z tą resztą wspólnoty kulturowej.

- Czyli co, lista obowiązkowych programów?

- Dokładnie! Chodzi o to, żeby młodzież znała te same programy. Dlatego przygotowujemy listę programów do obowiązkowej listy lektur. Na pewno znajdą się tam: jeden odcinek historycznych już Koła Fortuny i Randki w ciemno. Zastanawiamy się jeszcze nad tym, czy wybrać Jak oni śpiewają czy Gwiazdy tańczą na lodzie. Ustalimy jeden wspólny dla wszysktich szkół kanon lektur i będziemy promować jego wdrożnie w szkołach zamiast anachroniczych lektur ksiązkowych.

- Książki wycofacie?

- Niezupełnie. Na przykład z Sienkiewicza zostawimy słynny dialog: Kończ waść, wstydu oszczędź. Ale czytanie całej książki w czasach, gdy do wybory mamy fantastyczne programy w stylu Gwiazdy tańczą na lodzie jest po prostu czystym znęcaniem się nad dziećmi.

14:58, ele.gancki , Galant
Link Dodaj komentarz »
środa, 23 kwietnia 2008
Nowa formuła programu Gwiazdy tańczą na lodzie

Dostajemy liczne sygnały, że widzowie są już znudzeni licznymi programami rozrywkowymi. Postanowiliśmy zatem sprawdzić, czy telewizje szykują nam nowe atrakcje. Pierwszy sygnał o zmianach dostaliśmy od dwójki. Na ukończeniu jest już nowa formuła programu Gwiazdy tańczą na lodzie.
Kolejna seria też będzie polegać na tańczeniu na łyżwach. Też będą piękne figury, stroje, wspaniała muzyka i gwiazdy. Jednak, aby dodać trochę dramaturgii szołowi, zostanie on nagrany na prawdziwym jeziorze. Starannie dobrany zostanie termin nagrania, tak aby nie było zbyt dużego mrozu i co za tym idzie istniało ryzyko, że lód pęknie. Widzowie już nie tylko będą podziwiać piękne tańce i stroje, umiejętności tancerzy, ale także będą czekać na to, kiedy lód pęknie i kto pierwszy wpadnie do zimnej wody. Oczywiście ratownicy będą na miejscu, więc raczej nie powinno być ofiar śmiertelnych, ale potem widzowie dostaną relacje z kuracji zawodników. Istnieje bowiem prawdopodobieństwo, że tancerze się rozchorują od lodowatej wody.

Gwiazdy tańczą na lodzie, Doda

16:45, ele.gancki , Galant
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 07 kwietnia 2008
Przyszłość

Dawno nie zamieszczaliśmy informacji od naszego wysłannika w przyszłość. Czas nadrobić zagległości. Nasz reporter, który został wysłany w rok 2035 przysłał kolejna korespondencję.

W ciągu ostatniego czasu sporo się działo. Mieliśmy święta Wielkiejnocy. Sceptycy, kórzy mówią, że w przyszłości nastąpi laicyzacja społeczeństwa mylą się. Z tradycyjnymi koszyczkami do święcenia przybyło tysiące ludzi.  Ludzie stali w korkach po kilka godzin, żeby znaleźć miejsce pod kościołem. Trawniki wokół każdego kościoła zostały całkowicie rozjeżdżone - tyle przybyło aut. Do dziś w trawnikach widać głebokie koleiny po samochodach. Naprawdę wspaniałe tłumy. Frekwencja prawie 100%, bo w tym roku fakturę od księdza za święcenie pokarmów można sobie odliczyć od podatku.

W tradycyjnych koszyczkach - święconkach w tym roku dominowały kebaby. To oznaka powrotu do tradycji, bo ostatnio w koszyczkach głównie były hamburgery i kurczaki z KFC. 

Piękna była Wielkanoc, ale równie piękne święto - rocznica śmierci Jana Pawła II. W czasie drugiej kadencji prezydent Lech Kaczyński obiecał, że jeśli zostanie prezydentem po raz trzeci to zrobi 2 kwietnia dniem wolnym od pracy. Ludzie go wybrali, on słowa dotrzymał. Odtąd 2 kwietnia jest dniem wolnym od pracy.

W tym roku centralne obchody rocznicy odbyły się galerii handlowej Arkadia w Warszawie. Na zakupy z całej Warszawy przybyło grubo ponad 400 tysięcy ludzi. Punktualnie o 21.37 sklepy zostały zamknięte i zgromadzeni ludzie patrzyli jak biskup zapalił rekordowej wielkości znicz z twarzą Jana Pawła II. Jak każe tradycja co roku znicz musi być większy od tego z poprzedniego roku. W tym roku miał ponad 6 metrów wysokości. Wokół galerii handlowej Arkadia zapłonęło ponad 3 miliony zniczy (wszystkie z podobizną Jana Pawła II). To także nowa tradycja. Co roku Polacy starają się, żeby w to święto została zapalona większa niż w roku ubiegłym liczba. To się udaje, bo od kiedy do każdego zakupionego produktu w dniu drugim kwietnia dodawany jest obowiązkowy znicz, liczba zniczy rośnie.

Ludzie lubią to święto, to dzień wolny od pracy, ale część zapominała po co ono jest. Gdy sejm wprowadził obowiązek kupna zniczy liczba zapalanych lampek rośnie.

Specjalna komisja rządowa co roku zlicza te znicze i dzięki temu wiemy, że ta liczba stale rośnie.

23:18, ele.gancki , Galant
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 18 marca 2008
Rozmowy z Bogiem

Czy nasza religijność w czasach konsumpcji zanika? Czy wciąż jesteśmy uduchowieni czy już tylko żyjemy zakupami. Rozmawialiśmy z kilkoma osobami ze stowarzyszenia religijnego "Światło i duch".

Pan Andrzej opowiada nam o swoich duchowych przeżyciach.

- Kiedyś byłem mało uduchowiony. Ciągle tylko praca, praca, zakupy, zakupy. Nie było miejsca na medytacje, rozmyślenia nad życiem. Nie było miejsca na Boga. Aż któregoś dnia byłem na zakupach. Ponad 7 godzin dziennie przez kilka dni chodzenia po Media Markecie. Szukałem nowego telewizora. Nie wiedziałem w co wejść. W plazmę czy LCD. Nie mogłem się zdecydować. W końcu wracając do domu przejeżdżałem koło kościoła. Wstąpiłem. Nie wiem czemu. Coś mnie tam ciągnęło. Siedziałem tam przez godzinę, potem, nie wiem jak, jakoś zacząłem się modlić. Następnego dnia po pracy rano też wpadłem na godzinkę. Po dwóch dniach doznałem olśnienia. Już nie miałem wątpliwości, nie miałem rozterek. Moje życie ułożyło się w prostą piekną drogę. Wszystko stało się proste. Nie miałem wątpkiwości. Wiedziałem, że muszę kupić LCD. Żadnej plazmy! Od tamtej pory przed każdymi zakupami chodzę medytować. Potem nie mam wątpliwości jakie wino czy jaki telefon.

Pani Ania z kolei opowiedziała nam swoją historię.

- Kiedyś proste sprawy zajmowały mi dużo czasu. Pamiętam te rozmowy na kawie w pracy. Jedne koleżanki mówiły mi tylko Cola, inne tylko Pepsi. Ja nie byłam nigdy zdecydowana, w sklepie zawsze czułam niepokój. Kupię Pepsi, przyjdą znajomi będą kręcić nosem. I tak ciągle. Aż do czasu jak zapisałam się do kółka modlitewnego. Wyciszenie, spojrzenie w głąb siebie, sprawdzenie na czym mi tak na prawdę zależy. Teraz już nie marnuję czasu na myślenie typu Pesi czy Cola. Mam swój ulubiony produkt i czuję, że jestem w stanie bronić swojego wyboru.

Podobne dylematy miała pani Agnieszka:

- Szampon z odżywką czy szampon i odżywka. Ile osób tyle opinii. Czułam, że byłam osamotniona z moim dylematami. Teraz o tych sprawach rozmawiam przed snem ze Stwórcą. On wie, co dla mnie najlepsze i nie mam dylematów.

modlitwa

18:57, ele.gancki , Galant
Link Komentarze (1) »
środa, 20 lutego 2008
Poczta Polska wolniejsza od winniczków

Przyjrzeliśmy się sprawie działania Poczty Polskiej. Mówi się, że listonosze donoszą listy wolniej niż porusza się ślimaki winniczki. GW pisała o Michale Szybalskim, który dostał 3 stycznia list priorytetowy wysłany 20 grudnia. Obliczył, że od nadawcy przesyłki dzieli go 11,1 km. List szedł dwa tygodnie (294 godziny), a to oznacza, że osiągnął prędkość 0,037 km/godz. Ślimak winniczek jest szybszy, bo rozpędza się do 0,048 km/godz.

Okazuje się, że Poczta Polska przeprowadziła eksperyment, żeby sprawdzić czy student miał rację.

- Zakupiliśmy 20 ślimaków winniczków - mówi dyrektor departamentu listy priorytetowe Poczty Polskiej pani Stanisława Ślimak-Wąż - Nie ukrywam, że teraz w zimowym sezonie ciężko było znaleźć odpowiednie egzemplarze. Ale nie poddaliśmy się. Po zakupie ślimaki zostały nakarmione i oznakowane. Potem z różnych miejsc wysłaliśmy pocztą priorytetową 20 listów i w tym samym momencie wysłaliśmy nasze slimaki. Ślimaki zostały poinstruowane gdzie mają dojść, adresy końcowe zostały również zapisane na ich skorupkach - to na wypadek jakby zapomniały adresów.

Efekt jest pomyślny dla naszego przedsiębiorstwa. Listy przyszły wszystkie. Ostatni co prawda po 2 tygodniach od wysłania, ale doszedł na podany na kopercie adres.

Ze slimakami jest znacznie gorzej. Powiem wprost: żaden nie doszedł do celu! Dodam, że żaden nie doszedł przed naszymi listami. Byliśmy szybsi!

Z naszych danych wynika, że 14 ślimaków już na początku wyścigu zostało rozjechanych przez samochody lub rozdeptanych. 3 zostały zjedzone przez ptactwo. Jeden po prostu zwinął się w skorupkę i zaprzestał wędrówki. Jeden zamarzł, bo przyszło nagłe nocne ochłodzenie. Ostatni zaginął i nie mamy o nim informacji. Być może zbliża się do celu, ale powiem, że na darmo, bo nasz list już doszedł.

Tym eksperymentem udowodniliśmy, że wyliczenia wspomnianego studenta były oszczercze i krzywdzące nasze przedsiębiorstwo.

winniczek

Fot. Jeden z winniczków 15 minut po stracie.

 

16:41, ele.gancki , Galant
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 18 lutego 2008
Nie deptać trawników

Nie deptać trawników - Pamiętacie takie tabliczki? Naszym mizernym wydeptanym trawnikom nie pomogły tabliczki z zakazami. Ludzie beztrosko deptali trawę, niszcząc ją.

Pomysłowi Warszawiacy jednak znaleźli na to sposób. Gazeta Stołeczna, opisując problem Pól Mokotowskich, alarmuje: Setki psów opanowują w weekendy największy otwarty park Mokotowa. Wypierają biegaczy i spacerowiczów. - To już nie park, ale wielka psiarnia! Żadnych smyczy, żadnych kagańców. - Tych psów boję się najbardziej od czasu, gdy jeden z nich zaszedł mi drogę i zaczął głucho warczeć ... Właściciele psów niewiele sobie robią z tych nakazów. Czują się bezkarni, bo przez ostatnie pół roku nikt na Polu Mokotowskim nie dostał mandatu za wyprowadzanie psa bez smyczy i kagańca...

Na tym kończy się "śledztwo" dziennikarzy. My dotarliśmy dalej.

Dyrektor departamentu zieleni miejskiej z Urzędu Miasta wyjaśnił nam, dlaczego mandaty nie są wręczane:

- Stawialiśmy tabliczki "Nie deptać trawników". Nic nie dawały. Cała Europa śmiała się z naszych mizernych zielenców. Wydeptana gleba i czasem jakiś chwast. Teraz mamy piękną trawę. Dlaczego? Otóż to zasługa psów. Niech pan spróbuje wejść na jakiś trawnik. Od razu wejdzie pan w psią kupę. Ludzie nie łażą dziś po trawie, bo nikt nie chce mieć butów w psim stolcu. Nie pomogły tabliczki, ludzie je ignorowali, ba nawet niszczyli. Teraz problem się rozwiązał.

Warszawa, Mazowsze, trawniki

Tak wyglądały warszawskie trawniki, gdy karano mandatami za biegające psy. Teraz kipią zielenią.

14:40, ele.gancki , Galant
Link Komentarze (2) »
Gdzie rzucim ziemię z Warszawy
Dwie repliki Pałacu Kultury dałoby się usypać z ziemi, którą trzeba będzie wywieźć podczas drążenia drugiej linii metra. Jak to zrobić, żeby setki ciężarówek nie zakorkowały miasta? - Czeka nas stan przedzawałowy - ostrzega miejski inżynier ruchu - donosi dzisiejsza Gazeta Stołeczna.

Nie od dziś wiadomo (o czym dzielnie informuje nas Radio Maryja), że polską ziemię wykupują cudzoziemcy. Nie martw się, panie inżynierze! Tym razem problem też sam się rozwiąże. Ziemia zniknie. Parę lat temu donieśliśmy rozgłośni Ojca Dyrektora, że w czasie powstawania budynku Agory wywożono wielkie ilości ziemi w trakcie budowy podziemnego parkingu. Ciężarówki pełne ziemi krążyły parę tygodni po ulicy Czerskiej. Gdzie trafiła ta ziemia? Dodajmy, to była nasza polska ziemia! Do dziś nikt oficjalnie nie odpowiedział na to pytanie, ale można się domyślać, że trafiła w obce ręce. Skadinąd wiemy, że pewne nieduże państwo na Bliskim Wschodzie cierpi na niedobór ziemi. Czy nasza ziemia znalazła się w Izraelu? Nie chcemy jednozanacznie odpowiadać. Chcemy natomiast, by zwrócono uwagę czy i tym razem, przy okazji budowy metra, nie będzie podobnej sytuacji.

polska ziemia w rękach obcokrajowców?

13:38, ele.gancki , Galant
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 14 stycznia 2008
Podsumowanie top-blox 2007

Z radością informujemy, że nasz blog znalazł się na liście topblox 2007 i trafiliśmy do pierwszej setki. Jesteśmy na miejscu 85.

Miejsce cieszy, bo znaleźliśmy się wyżej niż blogasek o tokio hotel, którego namiętnie czytamy.

 

17:42, ele.gancki , Galant
Link Dodaj komentarz »
piątek, 11 stycznia 2008
Brudny Neapol, brudni i niezaradni Włosi

Głośny ostatnio kryzys śmieciowy i strajk śmieciarzy w Neapolu odsłonił nieudolność Włochów. Jako naród przegrali ten egzamin dojrzałości. Sterty śmieci na ulicach, szczury, brud, smród. To wszystko razem ukazuje Włochów jako naród brudasów i co gorsza jako naród pozbawiony pomysłowości i przedsiębiorczości. Pan Andrzej Góra-Wąs z Centum Studiów Zachodnich nie kryje swojej zdecydowanej opinii.

- Włosi przegrali wyścig narodów w przedsiębiorczości, w sytuacjach zagrożenia. Wykazali, że nie są narodem, który może sobie sam dać radę ze swoimi problemami. Są narodem mało innowacyjnym. Te góry śmieci na ulicach świadczą o ich bierności.

Z badań Cetrum Studiów Zachodnich wynika jasno, że Polacy w takich sytuacjach, wykazują się większą innowacyjnością. Wykazują wieksze zdolności do radzenia sobie w trudnych sytuacjach.

- Proszę jechać do pierwszego lepszego lasu pod jakimkolwiek miastem. Góry śmieci. Opony, butelki, podpaski, pieluchy, setki opakowań. Widać, że Polacy potrafią sobie radzić z problemem śmieci. Dodajmy, że śmieci w naszej cywilizacji są wielkim problemem. Produkujemy ich coraz więcej! Włosi w sytuacji kryzysowej składują je na ulicach. My po prostu śmiało wywozimy do lasu! Wrzucamy do rzek, wrzucamy do jezior. Oprócz tego, że mamy czysto w miastach ma to inne pozytywne akspekty. Wszak taki wyjazd do lasu ze śmieciami niejednokrotnie jest okazją do miłych rodzinnych spacerów na łonie przyrody.

Jak dodaje pan Andrzej jest to przyjemne z pożytecznym. Śmieci do rzeki wrzuci mieszczuch rybak, który w wolny od pracy dzień pojedzie połapać rybki - on ma relaks i rozwiązał problem śmieci. Grzybiarz wywiezie domowe śmieci do lasu. Miłośnik pływania nad jeziorko.

strajk śmieciarzy, śmieci, Neapol, Włochy, kryzys śmieciowy

fot. Tak wyglądają ulice Neapolu

14:48, ele.gancki , Galant
Link Komentarze (1) »
środa, 02 stycznia 2008
nasza-cela.pl

Czas na noworoczne plany wydawnictwa Galant. Zachęceni wielkimi sukcesami z 2007 roku w nowym 2008 roku planujemy:

* Stworzenie niszowego serwis dla wieźniów nasza-cela.pl. Celem jest postawienie start-upa w I kwartale 2008 i po niezwykle gwałtownym jego sukcesie sprzedaż 20% udziałów w przedsięwzięciu za 10 milionów złotych.

* Rozbudowa najlepszego polskiego serwisu informacyjnego nudnie.pl i zdobycie pozycji lidera w segmencie newsowym oraz nastepnie odsprzedaż 20% udziałów w przedsięwzięciu za 15 milionów złotych.

* Umacnianie pozycji lidera w branży serwisów rozrywkowych sztandarowym produktem galant.blox.pl wraz ze zdobyciem głównej nagrody w konkursie na www roku, który sami zorganizujemy pod koniec 2008. Uroczyste wręczenie statuetki zwycięstwa odbędzie się w jednym z warszawskich klubów (decyzja pod koniec roku). Mimo liczych zapytań o cenę udziałów w serwisie galant.blox.pl nie planujemy żadnych sprzedaży.

14:56, ele.gancki , Galant
Link Komentarze (2) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6